- Pomóżmy Krzysiowi.
Wczoraj 18:30:02, przez JacekM - Traska CK
2012-05-15 22:05:29, przez SzymonM - Klocki hamulcowe...
2012-04-29 08:42:23, przez rommer - Ciekawe, śmieszne, itp. linki
2012-04-07 20:24:49, przez JacekM - Mój diżilans :))
2012-04-06 08:21:48, przez piotrek94
W ramach przygotowań do nadchodzącego sezonu jeden z członków naszego Kolarskiego Stowarzyszenia Strzyżów MTB Team - Piotr Cierpiał udał się na obóz organizowany we Włoszech przez Marcina Piecucha.
Miejscem zgrupowania jest niewielkie miasteczko położone na wybrzeżu morza adriatyckiego - Rimini. Tej zimy zwykle ciepłe i słoneczne wybrzeże Włoch nie jest zbyt przyjazne dla trenujących tu kolarzy, mino to trening na rowerze w temp +10 st. to w Polsce o tej porze - tylko marzenie.
Pierwsze cztery dni to rozpoznanie terenu, związane z niespodziewanymi jak na ten region opadami śniegu. Niektóre drogi były całkowicie nieprzejezdne. Jednak warunki pogodowe z dnia na dzień są coraz lepsze i na drogach spotyka się coraz więcej kolarzy. Już od piątego dnia zaczynamy trening pełną parą!
Pierwszego dnia udaliśmy się na krótki przejazd w stronę Riccone, gdzie skręciliśmy na Misano Monte i przez Coriano wróciliśmy do Rimini. Drugiego dnia pokonaliśmy znacznie dłuższy dystans, przejeżdżając trasę z Rimini do Cattolici, gdzie wjechaliśmy na Via Panoramice, prowadzącą przez piękne wzgórza nad samym morzem. W drodze powrotnej spotkaliśmy miłych starszych Włochów, którym towarzyszyliśmy od Cattolici do Riccione. Poznaliśmy wtedy prawdziwą włoską gościnność, kiedy to zostaliśmy zaproszeni na kawę. Dnia trzeciego pojechaliśmy do oddalonego od Rimini o 45 kilometrów Fano. Tam jednak śniegu było znacznie więcej, więc zaraz po przejechaniu znaku oznajmiającego nam, że jesteśmy na miejscu zawróciliśmy w stroną powrotną do Rimini. Z każdym kilometrem śniegu ubywało a pojawiało się coraz więcej zielonej trawy. Dzień czwarty poświęcony był na regeneracje sił przed rozpoczęciem właściwego cyklu treningowego. Dlatego bardzo spokojnie przejechaliśmy się wzdłuż wybrzeża pokonując nieco ponad 20 km. Każdy kilometr sprawiał wiele przyjemności, ponieważ słońce przyjemnie grzało a na drzewach radośnie śpiewały ożywione powrotem ciepła ptaki. Opis kolejnych dni już niebawem :)





